Św. Dominik wyruszył w towarzystwie dwóch ojców. Ledwie wyszli z klasztoru i zauważyli, że przed drzwiami czeka na nich piękny młodzieniec z laską w ręku. Ruszył więc ten młodzieniec w drogę, a oni za nim. Tak dotarli bezpiecznie do kościoła św. Sabiny. Ale wejść tam nie mogli, bo drzwi były zamknięte i nikt ich stukania nie słyszał. Wtedy ów młodzieniec oparł się o drzwi i natychmiast się otwarły. Jak tylko weszli do środka, drzwi się zamknęły, a młodzieniec znikł. Kto to był, Ojcze? - spytał jeden z towarzyszących mu. - Święty Anioł Boży, synu, odpowiedział mu św. Dominik.